Żurkowo – europejsko sprawiedliwość.

Było to już łokropnie downo, powiym, że przed laty,
kiej moja starka durch godała do moigo starego już taty,
że nojlepszo zupa na świecie, to je nasz śloński żurek
kiery możesz jeść w środa, czwortek, pendziałek i wtorek.

W piontek ni, bo wursztu z żurka przeca nie wyciepniesz,
w sobota to jakoś inkszo a w niedziela nudelzupa se weźniesz.
Tak ci sleci cołki tydzień i niech cie nie boli brzuch czy głowa,
że to ino cztyry dni, przeca to je tydnia wiencyj niż połowa.

Pamienej ino, że trza mieć dobry wurszt jak warzysz ten żurek.
Jak wciepniesz byle jaki to bydzie go musioł zeżreć twój Burek
a jak dosz go komuś do zjedzenio, to wszyscy prawnicy, duzi i mali
mogom doniyść na cia, że to był trujoncy żurek, do sondowej sali.

Nie wymigosz sie przed sondem ani europejskim, że winny był wkład
chyba , że komuś coś dołożysz ale tak, by nie zostoł żoden mały ślad.
Jak zostanie, to pamientej, że nawet w naszej wysokij sprawiedliwości
zasondzom cie byle jak, byś wroz z Burkiem mogł ogryzać ino kości.

Wodzisław Śl. 14.08.2018 r. Szkrobok.

uid_8664fc76f88c18dbbea56b65b789efdd1525684006380_width_907_play_0_pos_0_gs_0_height_515
Moje refleksje po zwiedzeniu KL Auschwitz- Birkenau w 78 rocznicę pierwszego transportu polskich więźniów z Tarnowa do niemieckiego obozu koncentracyjnego w dniu 14 czerwiec 1940 r.

Tato, od kilku dni i nocy jestem stale z Tobą. Wybacz mi, że przez wiele lat starałem sie omijać miejsca katorgii Twojej i tysięcy innych ludzi a które, jako były więzień, pokazywałeś mi w 1947 roku w czasie zwiedzania KL Auschwitz.
Próbowałem nieudolnie opisać Twoje życie, spisać Twoje wspomnienia i niestety nieliczne opowieści dotyczące Twej walki o Polskę, o wolność i polskość Śląska, o prawdę historyczną i sprawiedliwość. Spisać wspomnienia o działaniach które podejmowałeś wraz z innymi współwięźniami w KL Auschwitz oraz innych obozach koncentracyjnych i niemieckich więzieniach, w czasie niewolniczej pracy w „8 Eisenbaubaubrigade” w Austrii.
Wybacz mi, że teraz łamię dane Ci przyrzeczenie po Twoim powrocie z więzienia UB w 52 roku, że nie będę się nigdy angażował w politykę. Teraz niestety wszystko może być polityką, nawet Pismo Święte a natężenie oszustw, oszczerstw, kłamstw, podłości i chamstwa politycznego, przerosło moją odporność i wiarę na spokojne życie już w wolnej i niepodległej Polsce.
Tak jak Ty, w złym stanie zdrowia zdecydowałeś się zeznawać we Frankfurcie w procesie niemieckich katów oświęcimskich, tak i ja czuję się zobowiązany do przekazania dostępnych mi faktów dotyczących martyrologii narodu polskiego na Twoim przykładzie. Myślę, że wybaczysz mi zabranie Twojego, oświęcimskiego pasiaka z numerem „P 127.846″ który przechowuję jak relikwie po Człowieku który uratował życie 232 współwięźniów, którzy z 500 osobowej brygady doczekało wyzwolenia przez wojska amerykańskie na dworcu Freilassing pod Salzburgiem o czym napisał Jan Stadnik w „Katolik”nr 14/714 z dnia 6.4.69 r w artykule „Człowiek przed którym skapitulowało SS”
na podstawie aktu przekazania -„Ubergabeverhandlung” – dowództwa nad żyjącymi więźniami w Twoje ręce.
Tu nasuwa mi się poważny problem związany z ilością ofiar napadu faszystowskich niemiec na Polskę. Maleje ilość zamordowanych Polakow , rośnie ilość ofiar pochodzenia żydowskiego. Czyżby teraz zaliczano ofiary pochodzenia żydowskiego przywożone transportami do Auschwitz – Birkenau z innych krajów Europy – Francji, Belgii, Węgier itd które w większości szły na śmierć, zagazowywane cyklonem B o czym zeznawałeś we Frankfurcie? Ilu ich było, kto ich liczył? Czy to tylko obliczenia szacunkowe na podstawie ilości odebranej skazańcom biżuterii i złotych koronek zębów zabieranych zagazowanym ofiarom przed ich spaleniem w krematorium o czym też zeznawałeś? Kto manipuluje tymi liczbami w „polskich obozach koncentracyjnych”? „Polskich”?, chyba tylko dlatego, że więźniami i ofiarami byli P O L A C Y o czym świadczy litera „P” przed Twoim numerem obozowym uwidocznionym na pasiaku i tatuażu na lewej ręce. „Polskie”?, a na placu „bloku śmierci”, bloku Nr.11 gdzie mieści się ściana śmierci przy której skazańcy w ostatnich chwilach przed egzekucją wołali „Niech żyje Polska” teraz utworzono tzw. strefę ciszy w której zakazano odśpiewania nawet Hymnu Polskiego?
Dowiedziałem się także, że cały obóz Auschwitz – Birkenau ma być terenem eksterytorialnym na którym nie będzie można odprawiać mszy św. w intencji ofiar. My taką mszę odprawialiśmy w franciszkańskim kościele w niedalekim Harmężu.
Jaka byłaby Twoja reakcja? Reakcja więźnia który w obozie w Papenburg – Walchum – Neu Sustrum wywalczył msze św. dla więźniów polskich w baraku obozowym w którym mieściło się i uczestniczyło ponad 400 osób, którym ksiądz udzielił wyproszonego przez Ciebie u niemieckiego biskupa absolutorium dla wszystkich uczestników za co skazany zostałeś na 14 dni aresztu karnego tzw. karceru a następnie przydział do karnej brygady w Morach gdzie o chlebie i wodzie odwadniano tereny torfowe. Wiem, jaka byłaby Twoja reakcja.
Nie dane nam było zwiedzanie całego obozu Auschwitz I, więc sam z Twoim pasiakiem nie chciałem udać się do ruin krematorium w którym jak mi powiedziałeś w 47 roku „ruszta piecy krematorium są jeszcze gorące, jeszcze nie wystygły”. Podobnie nie wystygną nasze wspomnienia mimo haniebnych zabiegów coraz większej liczby wpływowych osób usilnie dążących do zafałszowania prawdy historycznej i zapomnieniu dokonanych zbrodni hitlerowskich. Pamiętamy i tę pamięć przekażemy naszym pokoleniom. Prawda nie zginie.
Byłem z Twoim pasiakiem w bloku 11 który pozwolono nam zwiedzić a w którym urządzono wystawę poświęconą ruchowi oporu w obozie a głównie poświęconej śp rtm Witoldowi Pileckiemu.
Ten „Blok Śmierci” nie przypomina bloku który oglądałem z Tobą w 47 r. Jedynie tzw „sztyjbunkier” sieje grozą i przywraca wspomnienia godzin które tu po pracy spędzałeś na „odpoczynku” wraz z trzema współwięźniami w murowanej klatce o pow. ok. 1m2 w „nagrodę” za „zasługi”. Reszta budynku wygląda raczej na nowoczesny pawilon muzealny z setkami zdjęć i opisów, z pięknie wymalowanymi i wyremontowanymi ścianami tak, że usunięte zostały napisy i wyryte w ścianach ostatnie myśli skazańców.
Przechodziłem przez bramę z napisem „Arbeit macht frei”, obok bloku z którego strychu miałeś zastrzelić wartownika z wieży strażniczej wyposażonego w karabin maszynowy gdyby doszło do buntu więźniów i próby wyzwolenia obozu. Strychu, na którym dokonywaliście drobnego sabotażu paląc skonfiskowane wyroby gumowe przeznaczone do niemieckich fabryk w celu recyklingu i skierownia ich dla potrzeb armii niemieckiej. Nie znasz dalszych losów przechowywanej amunicji i broni zmagazynowanej i ukrytej przez Ciebie, bo przydzielono Cię do 500 osobowej „8 SS Eisenbahnbaubrigade” w KL Sachsenhausen-Oranienburg. Nie pytałeś dla kogo ta broń była magazynowana, kto i w jaki sposób ją zdobył, ważne było dla Ciebie tylko to, że skierowana była przeciw okupantowi Twojej Ojczyzny, przeciw któremu chciałeś dalej walczyć. Teraz, chyba w podziękowaniu, nikt nie pyta o Ciebie i dopiero parę lat temu, muzeum w Oświęcimiu, na podstawie naszych zachowanych dokumentów i mojego zainteresowania, dowiedziało się, że nr „P 127.846″ – to Wilhelm, Wojciech Prokop co znalazło parę potwierdzeń w aktach innych więźniów. Niestety więcej „wiadomości”o Twojej działalności zawierają fałszywe w treści raporty donosicieli UB, zawarte w materiałach IPN, na skutek których usłyszałem już w 68 roku z ust powiatowego sekretarza PZPR że „Pan pracy w Wodzisławiu nie dostanie, bo Pana ojciec nie o taką Polskę walczył”.
Wybacz mi,-że teraz, kiedy głos zabierają nowocześni „darczyńcy” chcący pozbawić Polskę i tysiące poszkodowanych należnych reparacji za poniesione krzywdy moralne, materialne, zdrowotne, za cierpienia całej Twojej rodziny z której 4-rech członków oglądało świat z za drutów kolczastych w Auschwitz w różnym czasie, od pierwszego transportu z więzienia w Tarnowie w 40 r. do wymarszu w styczniu 45 roku w „Marszu Śmierci” włącznie, za fałszowanie i przeinaczanie historii Polski, – muszę bronić honoru Polski i pamięci oTobie.
Twój syn – Andrzej Prokop.
Wodzisław Śl. 23.06.2018 r.
Ps.
Refleksje – napisane po pobycie w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz – Birkenau wraz z
Stowarzyszeniem Rodzin Polskich Ofiar Obozów Koncentracyjnych.

zmartwychwstanie
Wszystkim członkom i sympatykom stowarzyszenia „Nasi mieszkańcy” życzymy,aby Duch Święty Pocieszyciel,największy dar Chrystusa zmartwychwstałego,wstąpił do Waszych serc i przyniósł radość i pociechę.

Polska dalej niemiecką ofiarą?

Jestem synem Polaka – Wilhelma, Wojciecha Prokop, uczestnika II i III Powstania Śląskiego, działacza plebiscytowego i społecznego, posła do Sejmu Śląskiego a od 28.września 1939 r. przez 5 lat i 8 miesięcy więźnia ciężkich niemieckich więzień i obozów koncentracyjnych z Auschwitz -Birkenau oraz Sachsenhausen włącznie. Zgodnie z zasadą „zwycięzca bierze wszystko” już we wrześniu 1939 r na budynku W. Prokopa w Wodzisławiu Śl. Rynek 11 zawieszono flagę niemiecką ze swastyką oznajmiając t swoje zwycięstwo i zagarnięcie całego majątku, pozbawiając tym samym całą rodzinę źródeł utrzymania. Odmowa podpisania „Volkslisty” przez Martę Prokop skutkowało pozbawieniem kartek żywnościowych i skazało całą rodzinę na łaskę krewnych.


Andrzej M.Ogórek2

Mając ok. 5 lat miałem szczęście zobaczyć ojca w czasie jedynych odwiedzin w więzieniu w Mysłowicach a w lipcu 1945 r. przywitać wracający do domu szkielet człowieka ważącego 48 kg, z tatuażem na lewej ręce, ubranego w niemiecki pasiak z Auschwitz z numerem „P” 127846 i opaską ze znakiem „P”.
Jego bardzo rzadko ustnie przekazywane bolesne wspomnienia z czasów gehenny więziennych, przeżyć w rzekomo wolnej Polsce Ludowej ale głównie jego spisane notatki i zachowane świadectwa współwięźniów niemieckich obozów koncentracyjnych pozwalają, a wręcz zobowiązują mnie do zabrania głosu i danie świadectwa w czasie nasilającej się fali oszustw i fałszerstw historii Polski.
Od 1.9.39 r. W.Prokop bierze czynny udział w obronie Wodzisławia Śl. i Jastrzębia przed niemieckimi najeźdcami. Po napaści ZSRR na Polskę 17.9.39 r. i demobilizacji, wraca z pod Hrubieszowa do Wodzisławia by zostać zatrzymanym w następnym dniu 29.9.39 r. przez gestapo wraz ze swoim szwagrem Augustynem Korzuch i osadzonym w więzieniu w Wodzisławiu. Szybkie działanie gestapo uzasadnione było umieszczeniem Wilhelma i jego brata dr.Ernesta Prokop w tajnej, tuż przed wojną utworzonej specjalnej księdze gończej sporządzonej przez Urząd Policji Kryminalnej w Berlinie /Sonderfahndungsbuch Polen/ która zawierała ponad 8700 osób z całej Polski w tym 1300 z ówczesnego Województwa Śląskiego i 169 z powiatu rybnickiego, oraz w tzw.”Reichsfandengsbefehl” za udział w powstaniach, akcji plebiscytowej oraz za antyhitlerowskie nastawienie. Przekazany zostaje do więzienia w Rybniku skąd, zasądzony przez Sąd Najwyższy w Katowicach – „Sondergericht”- na sesji wyjazdowej w Rybniku 29.1.40r. na 3 lata ciężkiego więzienia i wraz ze swoim szwagrem Augustynem Korzuch zasądzonym na 2 lata, przekazany do więzienia w Raciborzu. Skuty w kajdanki i przyczepiony do wspólnego łańcucha przetransportowany zostaje 8.2 40r. do obozu w Papenburgu a następnie przez Walchum 25.3 40r. do Neu Sustrum gdzie tworzono obóz dla więźniów z podbitej Polski. Skazany na 14 dniowy „karcer”, przydzielony następnie do karnej brygady w Morach i znów , przekazany w 1942 r. do więzienia w Lutringhausen zostaje skazany na 4 tygodnie „karceru”. Przez więzienia w Koronowie, Katowicach i Mysłowicach, zostaje osadzony w połowie 1943r. w KL-Auschwitz – Birkenau gdzie powitał go niemiecki napis na bramie wjazdowej „Arbeit Macht Frei”. Od czasu otrzymania tatuażu staje się z człowieka, jedynie numerem „P” 127846. Jako drogerzysta, zostaje skierowany do pracy w aptece dla więźniów, obok apteki dla „SS”, do sortowania lekarstw odbieranych nowo przywożonym więźniom. W porozumieniu z aptekarzami Janem Sikorskim i Tadeuszem Szewczykiem zorganizowano dostawy cennych lekarstw – wysortowywanych dla „SS” i wraz z innymi tzw. śmieciowymi, niepełnowartościowymi – do szpitali obozowych. Regularne dostawy tych lekarstw kierowane były głównie do dr. Jana Zieliny co z narażeniem własnego życia, ratowało życie setkom więźniów niezależnie od ich narodowości. Były też kontakty indywidualne – Jan Mięsok z komando „Wasserwersorgung” regularnie odbierał lekarstwa głównie dla chorych na malarię, których po wyleczeniu, zastępował kolejnymi chorymi zagrożonymi śmiercią w niedawno wybudowanych komorach gazowych i krematorium w Brzezince. Przez Jana Mięsoka lekarstwa docierały nawet do podobozów i „frauenlagru” -szpitalny barak dla kobiet np do żony prof.inż. Prindisza z Łodzi. W sortowni znajdującej się na strychu „SS Rewir” dokonywano również małego sabotażu paląc wyroby gumowe skonfiskowane i po przesortowaniu wysyłane do przeróbki w chemicznych zakładach zbrojeniowych. Po kategorycznej odmowie podpisania „Volkslisty” zyskał takie zaufanie współwięźniów, że został zaakceptowany przez lewicową organizację / prawdopodobnie AL/ z powierzeniem mu zadania bojowego na wypadek walki z strażą „SS” przy możliwej likwidacji obozu. Z rąk Tadeusza Szewczyka otrzymał również, do przechowania na strychu, paczkę zawierającą broń, granaty i amunicję.
Jednak w październiku 1944 r. zostaje przekazany do obozu Sachsenhausen- Oranienburg i przydzielony do 5oo osobowej 8.SS Eisenbahnbaubrigade. Z narażeniem życia, na dworcu Freilassing pod Salzburgiem 1.5.45r., uzyskał od SS-komendanta obozu unikalny „Ubergabeverhandlung” – akt przekazania dowództwa nad pozostałą przy życiu 232 osobową grupą co oznaczało uratowanie życia i uzyskanie wolności dla tych więźniów.
Wrócił do wolnej od niemieckiego najeźdcy Polski i zarejestrowany został przez PCK na Okręg Śląski w Katowicach 17.7.1945r. Wrócił do Wodzisławia Śląskiego, miasta doszczętnie zburzonego w 85 %, do wypalonego a w większej części całkowicie zniszczonego domu. Wodzisław Śl., przez prawie 6 lat okupacji niemieckiej zwany Loslau, w styczniu 1945 był metą „marszu śmierci” dla więźniów niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz- Birkenau. W marszu tym było 7-miu mieszkańców miasta a wśród nich wspomniany już szwagier Augustyn Korzuch. Z rąk niemców w czasie wojny z Wodzisłąwia Sl. oraz okolicznych miejscowości zginęło ponad 120 ludzi w tym ponad połowa w Auschwitz – Birkenau. Tym ofiarom była poświęcona zorganizowana z inicjatywy W. Prokopa akademia pamięci w dniu 2.12.45 r. w ocalałym Domu Powstańca którego jednym z inicjatorów jego budowy w 1935 roku był właśnie on. W ramach działalności społecznej przystąpił wraz z innymi do budowy pomnika Ofiar Oświęcimskich, 44 ofiar „Marszu Śmierci”.
Inwigilowany i dwukrotnie więziony przez UB, prześladowany przez władze PRL wycofuje się z działalności społecznej w Związku Powstańców Śląskich połączonego z innymi organizacjami ZBOWiD. Jako świadek, powołany przez Międzynarodowy Komitet Oświęcimski zeznawał przed sądem we Frankfurcie nad Menem w sprawie wydawania cyklonu i naftaliny do zagazowania nowo przywożonych do Birkenau więźniów żydowskich z Węgier oraz grabieży złota uzyskiwanego z zębów i biżuterii tych ofiar. Jego zeznania dobitnie świadczą o tym, kto jest najeźdcą, mordercą, trucicielem więźniów żydowskich, polskich i innych nacji w zbudowanych przez niemców obozów śmierci na terenie nieistniejącej, okupowanej Polsce, kogo i z czyjego rozkazu zagazowywano i palono setki ofiar głównie żydów przywożonych pociągami z całej okupowanej przez niemców Europy.
Czy w tej sytuacji, jako świadomy tych zdarzeń z bezpośrednich przekazów świadka, wiedzy z posiadanych zachowanych dokumentów mogę milczeć i akceptować kłamstwa i oszczerstwa
o „polskich obozach koncentracyjnych”, o antysemitycznym nastawieniu narodu polskiego na podstawie nie wyjaśnionych do końca wypadków w których ginęli polacy żydowskiego pochodzenia? W czasie gdy ginęły tysiące polaków chroniących, ukrywających z narażeniem własnego życia skazanych na zagładę żydów? Czy wolno bezkarnie nazwać Polskę ojczyzną obozów koncentracyjnych które powstawały w czasie kiedy Polska jako państwo nie istniało, gdy w tym samym czasie na terenie Niemiec hitlerowskich i Austrii działały liczne obozy śmierci np Dachau, Gross Rosen itd w których ginęły tysiące polaków, żydów i ludzi innych narodowości począwszy już przed wybuchem 2-giej wojny światowej wywołanej przez niemców z demokratycznie wybranym rządem z Hitlerem na czele? Czy można cały Naród Polski obarczać winą za działanie nielicznych „szmalcowników” którzy często ponosili śmierć z rąk polaków zwalczających donosicieli? W czasie wojny podobnych zdrajców i donosicieli nie brakowało w żadnej nacji, nawet żydowskiej w czasie zagrożenia życia, własnych interesów czy odwetu.
Takich ludzi wskazał również i mój ojciec wśród więżniów obozu koncentracyjnego. Figurują oni również w aktach IPN – w składanych pisemnych fałszywych donosach do UB co świadczyć może jedynie o słabości charakteru i podłości tych ludzi.
Trudno w tej sytuacji zrozumieć postępowanie nielicznych europosłów, posłów, działaczy partyjnych, redaktorów i dziennikarzy czy innych wykształconych ludzi oczerniających Naród Polski o antysemityzm. Czy tacy ludzie nie mają wiedzy o działalności „Żegoty”, klasztorów, o tysiącach rodzin niosących żydom pomoc z narażeniem własnego życia jak dla przykładu rodzina śp. Ulmów?
Warto tu wspomnieć jednak o bestwialstwie niemców od chwili napaści na Polskę na przykładzie Wolina, Warszawy z czasów łapanek i warszawskiej dzielnicy Wola w czasie powstania warszawskiego, tysięcy egzekucji na terenie całej okupowanej Polski,o likwidacji wiosek w lubelskim i koło Janowa itd.
Wystarczy tych przykładów by zastanowić się i znaleść odpowiedź na pytanie, co leży u podstaw rozpowszechnianych oszczerstw,czy to totalny brak wiedzy geograficznej a głównie historycznej którą przez wiele lat fałszowano i usuwano ze szkół, czy też dominują jakieś inne, np. ekonomiczne przyczyny.
Każdy z nas może to ocenić sam zgodnie ze swoją wiedzą, którą można pogłebiać, ale głównie ze swoim sumieniem i patriotycznym spojrzeniem.

Wodzisłąw Śl. 5.2.2018 r. Andrzej Prokop.

Trzej_Krolowie_ich_znaczenie_i_tozsamosc_78_1
” Wszystkim Ofiarodawcom , Podopiecznym członkom i sympatykom Stowarzyszenia Nasi Mieszkańcy .pl w Nowym Roku 2018 życzymy zdrowia ,Bożego błogosławieństwa spełnienia planów i zamierzeń ,ludzkiej życzliwości i wszelakiego dobra dla Was nasi drodzy Współpracownicy i dla Waszych Rodzin .Niech Boże Dziecie błogosławi każdy z 365 dni w Roku .Szczęść Boże na ten nowy Rok ! „

4181803-anna-grodzka-900-597

Dość dyktatury kobiet.

„Dość dyktatury kobiet”, „dość dyktatury….
od krzyku paru kobiet trzęsą się sejmu mury,
pękają fundamenty jak w czasie trzęsienia ziemi,
nadchodzi chyba koniec, nikt już tego nie zmieni.

Razem z lewicą w czarnych strojach feministki parasolkowe
krzyczą: „hańba, tchórze, oddajcie mandaty”, – to nowe
aktualnie przełomowe żądanie wobec tej najlepszej,
totalnej opozycji i zgrupowanych w partii nowoczesnej.

Nic z tego nie rozumiem, może ktoś mi odpowie
czy totalnej opozycji nie pomieszało się w głowie?
Kto jest za a kto przeciw, kto przyjaciel a kto wróg,
trzeba ich chyba po piłkarsku wykopać, nie żałując nóg.

Wodzisław Śl. 15.01. 2018 r. Szkrobok.

Andrzej M.Ogórek2

W nocy 17 stycznia 1945 roku ruszył z Oświęcimia , a właściwie z KL Auschwitz – Birkenau marsz ponad 50 tysięcy więźniów obozu śmierci i jego podobozów. Wszyscy, którzy zdaniem niemieckich oprawców kwalifikowali się jeszcze do pracy w innych obozach koncentracyjnych położonych na terenie Niemiec a głównie Austrii, zostali uformowani w kolumny po ok 500 więźniów i zaopatrzeni w głodowe prowianty chleba i margaryny na planowany 3 dniowy marsz do Loslau – Wodzisław Śl. lub do Gliwic, ruszyli w drogę. Wielu ruszyło z nadzieją na lepszy byt, na koniec codziennego zagrożenia życia na terenie ogrodzonego elektrycznymi drutami obozu. Niestety śmierć towarzysząca Niemcom, a szczególnie SS-manom zabezpieczającym marsz, zaczęła zbierać obfite żniwo już na pierwszych z 63 kilometrów drogi. W uśmiercaniu więźniów ubranych w obozowe pasiaki, resztki cywilnych ubrań, drewniane pantofle lub wręcz mających zawinięte stopy resztkami onuc, pomagała mroźna do -25st.C. , śnieżna styczniowa pogoda. Ilość zmarłych w czasie nocy pod gołym niebem lub w różnych stodołach, ale głównie zastrzelonych lub zabitych kolbami karabinów rosła z dnia na dzień by w obrębie tylko naszego miasta osiągnąć około 50 więźniów. Szacuje się, – gdyż brak dokładnych danych ofiar a nawet identyfikacji osób i mogił – na trasie marszu, śmierć poniosło około 15 tyś więźniów. W Wodzisławiu Śl.,na dworcu kolejowym zastrzelono 30, przy bramie byłej odlewni żelaza – warsztatów metalowych -10 osób. Wszyscy oni – wraz z innymi których ilość jest nieścisła – zebrani z trasy lub ekshumowani z przydrożnych, w pośpiechu wykopanych mogił, znalazło swoje miejsce wiecznego spoczynku na tzw. Piaskowym Wzgórzu pod wspólnym pomnikiem poświęconym tylko 44 -wówczas policzonym ofiarom. Z uczestników marszu przeżyło 7 osób – mieszkańców Wodzisławia Śl. i okolicy. Mogli oni po ich wyzwoleniu z obozów koncentracyjnych w Austrii w 1945 r. przez wojska amerykańskie, wrócić do swojej ojczyzny i zaświadczyć o powodach skazania i przebiegu ich katorgi.
Pamiętając o nich w modlitwach i chociażby symbolicznym zapaleniu świecy przy ich pomnikach zaświadczamy o tym, że zginęli z rąk niemieckiego najeźdźcy, bezwzględnego zabójcy naszych bohaterów, naszych bliskich, często niewinnych ludzi różnej wiary, narodowości i wieku. Pamiętajmy o tym, by już nigdy i nigdzie nie zabijano ludzi w imię żądzy władzy, pieniędzy, idei, chęci panowania nad innymi narodami.
Pamiętajmy również o tych milionach więźniów którzy zostali zamordowani w setkach innych więzień i obozów śmierci, o tych którym udało się przeżyć chociażby do 27 stycznia 45 roku -do dnia słynnego otwarcia bramy KL Auschwitz z napisem:”Arbeit macht frei”- praca czyni wolnym.
W tym historycznym roku pamięci nie wolno nam również zapomnieć o tych którzy zginęli:
– z rąk najeźdźców na całym obszarze Polski,
– w ruinach Wolina, Westerplate, Warszawy, Wodzisławia itd,
– w egzekucjach ulicznych, na warszawskiej Woli i Powstaniu Warszawskim,
– Katyniu, Charkowie, Wołyniu itd,
– w bitwach pod Lenino, Monte Casino i innych na wschodzie, zachodzie, południu i północy.
Tym którzy wywołali tą straszną wojnę powinniśmy przebaczyć, ale nie możemy zapomnieć czynów wymierzonych przeciwko naszej ojczyźnie Polsce i Polakom, przeciw kulturze naszego narodu i jego wiekowego dorobku. Ta wiedza winna być szeroko propagowana wbrew stanowisku nielicznych prominentnych „wybrańców”, powinna być serwowana codziennie, szczególnie w czasie gdy obchodzimy 100-tną rocznicę odzyskania wolności.
Cześć i chwała bohaterom. Pamięć i szacunek dla ich czynów i życia niech będzie zapisana w kartach pięknej historii naszych dziejów.

Wodzisław Śląski styczeń 2018 r. Andrzej Prokop.