zmartwychwstanie
Wszystkim członkom i sympatykom stowarzyszenia „Nasi mieszkańcy” życzymy,aby Duch Święty Pocieszyciel,największy dar Chrystusa zmartwychwstałego,wstąpił do Waszych serc i przyniósł radość i pociechę.

Polska dalej niemiecką ofiarą?

Jestem synem Polaka – Wilhelma, Wojciecha Prokop, uczestnika II i III Powstania Śląskiego, działacza plebiscytowego i społecznego, posła do Sejmu Śląskiego a od 28.września 1939 r. przez 5 lat i 8 miesięcy więźnia ciężkich niemieckich więzień i obozów koncentracyjnych z Auschwitz -Birkenau oraz Sachsenhausen włącznie. Zgodnie z zasadą „zwycięzca bierze wszystko” już we wrześniu 1939 r na budynku W. Prokopa w Wodzisławiu Śl. Rynek 11 zawieszono flagę niemiecką ze swastyką oznajmiając t swoje zwycięstwo i zagarnięcie całego majątku, pozbawiając tym samym całą rodzinę źródeł utrzymania. Odmowa podpisania „Volkslisty” przez Martę Prokop skutkowało pozbawieniem kartek żywnościowych i skazało całą rodzinę na łaskę krewnych.


Andrzej M.Ogórek2

Mając ok. 5 lat miałem szczęście zobaczyć ojca w czasie jedynych odwiedzin w więzieniu w Mysłowicach a w lipcu 1945 r. przywitać wracający do domu szkielet człowieka ważącego 48 kg, z tatuażem na lewej ręce, ubranego w niemiecki pasiak z Auschwitz z numerem „P” 127846 i opaską ze znakiem „P”.
Jego bardzo rzadko ustnie przekazywane bolesne wspomnienia z czasów gehenny więziennych, przeżyć w rzekomo wolnej Polsce Ludowej ale głównie jego spisane notatki i zachowane świadectwa współwięźniów niemieckich obozów koncentracyjnych pozwalają, a wręcz zobowiązują mnie do zabrania głosu i danie świadectwa w czasie nasilającej się fali oszustw i fałszerstw historii Polski.
Od 1.9.39 r. W.Prokop bierze czynny udział w obronie Wodzisławia Śl. i Jastrzębia przed niemieckimi najeźdcami. Po napaści ZSRR na Polskę 17.9.39 r. i demobilizacji, wraca z pod Hrubieszowa do Wodzisławia by zostać zatrzymanym w następnym dniu 29.9.39 r. przez gestapo wraz ze swoim szwagrem Augustynem Korzuch i osadzonym w więzieniu w Wodzisławiu. Szybkie działanie gestapo uzasadnione było umieszczeniem Wilhelma i jego brata dr.Ernesta Prokop w tajnej, tuż przed wojną utworzonej specjalnej księdze gończej sporządzonej przez Urząd Policji Kryminalnej w Berlinie /Sonderfahndungsbuch Polen/ która zawierała ponad 8700 osób z całej Polski w tym 1300 z ówczesnego Województwa Śląskiego i 169 z powiatu rybnickiego, oraz w tzw.”Reichsfandengsbefehl” za udział w powstaniach, akcji plebiscytowej oraz za antyhitlerowskie nastawienie. Przekazany zostaje do więzienia w Rybniku skąd, zasądzony przez Sąd Najwyższy w Katowicach – „Sondergericht”- na sesji wyjazdowej w Rybniku 29.1.40r. na 3 lata ciężkiego więzienia i wraz ze swoim szwagrem Augustynem Korzuch zasądzonym na 2 lata, przekazany do więzienia w Raciborzu. Skuty w kajdanki i przyczepiony do wspólnego łańcucha przetransportowany zostaje 8.2 40r. do obozu w Papenburgu a następnie przez Walchum 25.3 40r. do Neu Sustrum gdzie tworzono obóz dla więźniów z podbitej Polski. Skazany na 14 dniowy „karcer”, przydzielony następnie do karnej brygady w Morach i znów , przekazany w 1942 r. do więzienia w Lutringhausen zostaje skazany na 4 tygodnie „karceru”. Przez więzienia w Koronowie, Katowicach i Mysłowicach, zostaje osadzony w połowie 1943r. w KL-Auschwitz – Birkenau gdzie powitał go niemiecki napis na bramie wjazdowej „Arbeit Macht Frei”. Od czasu otrzymania tatuażu staje się z człowieka, jedynie numerem „P” 127846. Jako drogerzysta, zostaje skierowany do pracy w aptece dla więźniów, obok apteki dla „SS”, do sortowania lekarstw odbieranych nowo przywożonym więźniom. W porozumieniu z aptekarzami Janem Sikorskim i Tadeuszem Szewczykiem zorganizowano dostawy cennych lekarstw – wysortowywanych dla „SS” i wraz z innymi tzw. śmieciowymi, niepełnowartościowymi – do szpitali obozowych. Regularne dostawy tych lekarstw kierowane były głównie do dr. Jana Zieliny co z narażeniem własnego życia, ratowało życie setkom więźniów niezależnie od ich narodowości. Były też kontakty indywidualne – Jan Mięsok z komando „Wasserwersorgung” regularnie odbierał lekarstwa głównie dla chorych na malarię, których po wyleczeniu, zastępował kolejnymi chorymi zagrożonymi śmiercią w niedawno wybudowanych komorach gazowych i krematorium w Brzezince. Przez Jana Mięsoka lekarstwa docierały nawet do podobozów i „frauenlagru” -szpitalny barak dla kobiet np do żony prof.inż. Prindisza z Łodzi. W sortowni znajdującej się na strychu „SS Rewir” dokonywano również małego sabotażu paląc wyroby gumowe skonfiskowane i po przesortowaniu wysyłane do przeróbki w chemicznych zakładach zbrojeniowych. Po kategorycznej odmowie podpisania „Volkslisty” zyskał takie zaufanie współwięźniów, że został zaakceptowany przez lewicową organizację / prawdopodobnie AL/ z powierzeniem mu zadania bojowego na wypadek walki z strażą „SS” przy możliwej likwidacji obozu. Z rąk Tadeusza Szewczyka otrzymał również, do przechowania na strychu, paczkę zawierającą broń, granaty i amunicję.
Jednak w październiku 1944 r. zostaje przekazany do obozu Sachsenhausen- Oranienburg i przydzielony do 5oo osobowej 8.SS Eisenbahnbaubrigade. Z narażeniem życia, na dworcu Freilassing pod Salzburgiem 1.5.45r., uzyskał od SS-komendanta obozu unikalny „Ubergabeverhandlung” – akt przekazania dowództwa nad pozostałą przy życiu 232 osobową grupą co oznaczało uratowanie życia i uzyskanie wolności dla tych więźniów.
Wrócił do wolnej od niemieckiego najeźdcy Polski i zarejestrowany został przez PCK na Okręg Śląski w Katowicach 17.7.1945r. Wrócił do Wodzisławia Śląskiego, miasta doszczętnie zburzonego w 85 %, do wypalonego a w większej części całkowicie zniszczonego domu. Wodzisław Śl., przez prawie 6 lat okupacji niemieckiej zwany Loslau, w styczniu 1945 był metą „marszu śmierci” dla więźniów niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz- Birkenau. W marszu tym było 7-miu mieszkańców miasta a wśród nich wspomniany już szwagier Augustyn Korzuch. Z rąk niemców w czasie wojny z Wodzisłąwia Sl. oraz okolicznych miejscowości zginęło ponad 120 ludzi w tym ponad połowa w Auschwitz – Birkenau. Tym ofiarom była poświęcona zorganizowana z inicjatywy W. Prokopa akademia pamięci w dniu 2.12.45 r. w ocalałym Domu Powstańca którego jednym z inicjatorów jego budowy w 1935 roku był właśnie on. W ramach działalności społecznej przystąpił wraz z innymi do budowy pomnika Ofiar Oświęcimskich, 44 ofiar „Marszu Śmierci”.
Inwigilowany i dwukrotnie więziony przez UB, prześladowany przez władze PRL wycofuje się z działalności społecznej w Związku Powstańców Śląskich połączonego z innymi organizacjami ZBOWiD. Jako świadek, powołany przez Międzynarodowy Komitet Oświęcimski zeznawał przed sądem we Frankfurcie nad Menem w sprawie wydawania cyklonu i naftaliny do zagazowania nowo przywożonych do Birkenau więźniów żydowskich z Węgier oraz grabieży złota uzyskiwanego z zębów i biżuterii tych ofiar. Jego zeznania dobitnie świadczą o tym, kto jest najeźdcą, mordercą, trucicielem więźniów żydowskich, polskich i innych nacji w zbudowanych przez niemców obozów śmierci na terenie nieistniejącej, okupowanej Polsce, kogo i z czyjego rozkazu zagazowywano i palono setki ofiar głównie żydów przywożonych pociągami z całej okupowanej przez niemców Europy.
Czy w tej sytuacji, jako świadomy tych zdarzeń z bezpośrednich przekazów świadka, wiedzy z posiadanych zachowanych dokumentów mogę milczeć i akceptować kłamstwa i oszczerstwa
o „polskich obozach koncentracyjnych”, o antysemitycznym nastawieniu narodu polskiego na podstawie nie wyjaśnionych do końca wypadków w których ginęli polacy żydowskiego pochodzenia? W czasie gdy ginęły tysiące polaków chroniących, ukrywających z narażeniem własnego życia skazanych na zagładę żydów? Czy wolno bezkarnie nazwać Polskę ojczyzną obozów koncentracyjnych które powstawały w czasie kiedy Polska jako państwo nie istniało, gdy w tym samym czasie na terenie Niemiec hitlerowskich i Austrii działały liczne obozy śmierci np Dachau, Gross Rosen itd w których ginęły tysiące polaków, żydów i ludzi innych narodowości począwszy już przed wybuchem 2-giej wojny światowej wywołanej przez niemców z demokratycznie wybranym rządem z Hitlerem na czele? Czy można cały Naród Polski obarczać winą za działanie nielicznych „szmalcowników” którzy często ponosili śmierć z rąk polaków zwalczających donosicieli? W czasie wojny podobnych zdrajców i donosicieli nie brakowało w żadnej nacji, nawet żydowskiej w czasie zagrożenia życia, własnych interesów czy odwetu.
Takich ludzi wskazał również i mój ojciec wśród więżniów obozu koncentracyjnego. Figurują oni również w aktach IPN – w składanych pisemnych fałszywych donosach do UB co świadczyć może jedynie o słabości charakteru i podłości tych ludzi.
Trudno w tej sytuacji zrozumieć postępowanie nielicznych europosłów, posłów, działaczy partyjnych, redaktorów i dziennikarzy czy innych wykształconych ludzi oczerniających Naród Polski o antysemityzm. Czy tacy ludzie nie mają wiedzy o działalności „Żegoty”, klasztorów, o tysiącach rodzin niosących żydom pomoc z narażeniem własnego życia jak dla przykładu rodzina śp. Ulmów?
Warto tu wspomnieć jednak o bestwialstwie niemców od chwili napaści na Polskę na przykładzie Wolina, Warszawy z czasów łapanek i warszawskiej dzielnicy Wola w czasie powstania warszawskiego, tysięcy egzekucji na terenie całej okupowanej Polski,o likwidacji wiosek w lubelskim i koło Janowa itd.
Wystarczy tych przykładów by zastanowić się i znaleść odpowiedź na pytanie, co leży u podstaw rozpowszechnianych oszczerstw,czy to totalny brak wiedzy geograficznej a głównie historycznej którą przez wiele lat fałszowano i usuwano ze szkół, czy też dominują jakieś inne, np. ekonomiczne przyczyny.
Każdy z nas może to ocenić sam zgodnie ze swoją wiedzą, którą można pogłebiać, ale głównie ze swoim sumieniem i patriotycznym spojrzeniem.

Wodzisłąw Śl. 5.2.2018 r. Andrzej Prokop.

Trzej_Krolowie_ich_znaczenie_i_tozsamosc_78_1
” Wszystkim Ofiarodawcom , Podopiecznym członkom i sympatykom Stowarzyszenia Nasi Mieszkańcy .pl w Nowym Roku 2018 życzymy zdrowia ,Bożego błogosławieństwa spełnienia planów i zamierzeń ,ludzkiej życzliwości i wszelakiego dobra dla Was nasi drodzy Współpracownicy i dla Waszych Rodzin .Niech Boże Dziecie błogosławi każdy z 365 dni w Roku .Szczęść Boże na ten nowy Rok ! „

4181803-anna-grodzka-900-597

Dość dyktatury kobiet.

„Dość dyktatury kobiet”, „dość dyktatury….
od krzyku paru kobiet trzęsą się sejmu mury,
pękają fundamenty jak w czasie trzęsienia ziemi,
nadchodzi chyba koniec, nikt już tego nie zmieni.

Razem z lewicą w czarnych strojach feministki parasolkowe
krzyczą: „hańba, tchórze, oddajcie mandaty”, – to nowe
aktualnie przełomowe żądanie wobec tej najlepszej,
totalnej opozycji i zgrupowanych w partii nowoczesnej.

Nic z tego nie rozumiem, może ktoś mi odpowie
czy totalnej opozycji nie pomieszało się w głowie?
Kto jest za a kto przeciw, kto przyjaciel a kto wróg,
trzeba ich chyba po piłkarsku wykopać, nie żałując nóg.

Wodzisław Śl. 15.01. 2018 r. Szkrobok.

Andrzej M.Ogórek2

W nocy 17 stycznia 1945 roku ruszył z Oświęcimia , a właściwie z KL Auschwitz – Birkenau marsz ponad 50 tysięcy więźniów obozu śmierci i jego podobozów. Wszyscy, którzy zdaniem niemieckich oprawców kwalifikowali się jeszcze do pracy w innych obozach koncentracyjnych położonych na terenie Niemiec a głównie Austrii, zostali uformowani w kolumny po ok 500 więźniów i zaopatrzeni w głodowe prowianty chleba i margaryny na planowany 3 dniowy marsz do Loslau – Wodzisław Śl. lub do Gliwic, ruszyli w drogę. Wielu ruszyło z nadzieją na lepszy byt, na koniec codziennego zagrożenia życia na terenie ogrodzonego elektrycznymi drutami obozu. Niestety śmierć towarzysząca Niemcom, a szczególnie SS-manom zabezpieczającym marsz, zaczęła zbierać obfite żniwo już na pierwszych z 63 kilometrów drogi. W uśmiercaniu więźniów ubranych w obozowe pasiaki, resztki cywilnych ubrań, drewniane pantofle lub wręcz mających zawinięte stopy resztkami onuc, pomagała mroźna do -25st.C. , śnieżna styczniowa pogoda. Ilość zmarłych w czasie nocy pod gołym niebem lub w różnych stodołach, ale głównie zastrzelonych lub zabitych kolbami karabinów rosła z dnia na dzień by w obrębie tylko naszego miasta osiągnąć około 50 więźniów. Szacuje się, – gdyż brak dokładnych danych ofiar a nawet identyfikacji osób i mogił – na trasie marszu, śmierć poniosło około 15 tyś więźniów. W Wodzisławiu Śl.,na dworcu kolejowym zastrzelono 30, przy bramie byłej odlewni żelaza – warsztatów metalowych -10 osób. Wszyscy oni – wraz z innymi których ilość jest nieścisła – zebrani z trasy lub ekshumowani z przydrożnych, w pośpiechu wykopanych mogił, znalazło swoje miejsce wiecznego spoczynku na tzw. Piaskowym Wzgórzu pod wspólnym pomnikiem poświęconym tylko 44 -wówczas policzonym ofiarom. Z uczestników marszu przeżyło 7 osób – mieszkańców Wodzisławia Śl. i okolicy. Mogli oni po ich wyzwoleniu z obozów koncentracyjnych w Austrii w 1945 r. przez wojska amerykańskie, wrócić do swojej ojczyzny i zaświadczyć o powodach skazania i przebiegu ich katorgi.
Pamiętając o nich w modlitwach i chociażby symbolicznym zapaleniu świecy przy ich pomnikach zaświadczamy o tym, że zginęli z rąk niemieckiego najeźdźcy, bezwzględnego zabójcy naszych bohaterów, naszych bliskich, często niewinnych ludzi różnej wiary, narodowości i wieku. Pamiętajmy o tym, by już nigdy i nigdzie nie zabijano ludzi w imię żądzy władzy, pieniędzy, idei, chęci panowania nad innymi narodami.
Pamiętajmy również o tych milionach więźniów którzy zostali zamordowani w setkach innych więzień i obozów śmierci, o tych którym udało się przeżyć chociażby do 27 stycznia 45 roku -do dnia słynnego otwarcia bramy KL Auschwitz z napisem:”Arbeit macht frei”- praca czyni wolnym.
W tym historycznym roku pamięci nie wolno nam również zapomnieć o tych którzy zginęli:
– z rąk najeźdźców na całym obszarze Polski,
– w ruinach Wolina, Westerplate, Warszawy, Wodzisławia itd,
– w egzekucjach ulicznych, na warszawskiej Woli i Powstaniu Warszawskim,
– Katyniu, Charkowie, Wołyniu itd,
– w bitwach pod Lenino, Monte Casino i innych na wschodzie, zachodzie, południu i północy.
Tym którzy wywołali tą straszną wojnę powinniśmy przebaczyć, ale nie możemy zapomnieć czynów wymierzonych przeciwko naszej ojczyźnie Polsce i Polakom, przeciw kulturze naszego narodu i jego wiekowego dorobku. Ta wiedza winna być szeroko propagowana wbrew stanowisku nielicznych prominentnych „wybrańców”, powinna być serwowana codziennie, szczególnie w czasie gdy obchodzimy 100-tną rocznicę odzyskania wolności.
Cześć i chwała bohaterom. Pamięć i szacunek dla ich czynów i życia niech będzie zapisana w kartach pięknej historii naszych dziejów.

Wodzisław Śląski styczeń 2018 r. Andrzej Prokop.

1-listopada-dzien-wszystkich-swietych
Pamiętajmy.

Minęły dni, miesiące, długie lata, gdy na zawsze odeszli od nas.
Byliśmy z nimi wszędzie, w domu, szpitalu, aż przyszedł ten czas
gdy oddali swoje ostatnie tchnienie a serce przestało w piersi bić.
Odeszli od nas. Zostały po nich tylko wspomnienia. My musimy żyć.

Żyć i pamiętać o tych co nam je dali, ale i o tych, co oddali swoje
byśmy mogli żyć w pokoju, w wolnej Polsce o jaką toczyli ciężkie boje
z okupantami, wszelkiej maści zdrajcami, czasem zwykłymi bandytami
ginąc od bomb, kul, na ulicy i w polu, w lesie i katowniach za drutami.

Umarli, byśmy mogli żyć. Oni złożyli swoje na ołtarzu ojczyzny
zostawiając w naszych sercach wspomnienia, żal, często blizny
i nie gojące się rany. Pamiętajmy zawsze, ale przebaczmy w Imię Tego
co oddał swe życie za nas wszystkich, choć nie zrobił nic złego.

Trzeba więc nam zapalić ogień wiecznej pamięci na rodzinnym grobie
pamiętając o Tych, których spalono w krematoriach, leżą w leśnym rowie,
by żaden pomnik, żaden brzozowy krzyż stojący wśród drzew czy krzewów
nie był zapomniany, wykreślony z pamięci naszych ojczystych dziejów.
Pamiętajmy.

Wodzisław Śl. 23.10.2017 r Andrzej Prokop.

magdalena-figura9.600
Czerwony krzyżyk dlo Zośki.

Trocha długo to trwało nim żech sie to napisać zdecydowoł,
ale „co komu – to komu, pastuchowi tromba” stary gorol padoł
i bez toż i jo ni moga cicho siedzieć, chować siwy łeb w pioski
kej na ulicach miasta chwolom sie tym, że zrobjyli głośne wrzaski.

W „Nowinach” pisali, że od downa rychtować mieli jakoś kartka czerwono
a na zdjenciu widać, że ona – poza napisami- je cołkim odbarwiono
i wyglondo choby staro, czorno szmata co jom wyjeni z jakigoś hasioka
co przed II-gom wojnom budowali wedle kożdego nowego familoka.

Jak na pogrzebie długo czorno szarfa z biołymi napisami, nie rozumia co się dzieje
bo Pani Zofia trzimie w gorści jak na cmentorzu zapolony znicz i wesoło się śmieje
choby była na babskim combrze kaj „dość dyktatury kobiet” na około wołały
a tu ino o wolność, równość, demokracjo, wolne sondy cołki czas wrzeszczały.

Tak żech sie zlonk żech zaczon szukać mojij starej dembowej kryki.
Chyba te wrzaskoty nie chcom ludowej demokracji, rzondów starej kliki
kej sondy gibko dowały nadzwyczajne w stanie wojennym wyroki
a po ulicach jeździyły tanki, słychać było wojska, milicji i ZOMO kroki.

Ale za chwila poszołech po logika i rozum do siwej głowy.
Przeca momy dziepjyro dwa lata inkszy rzond i porzondek nowy,
dzisiaj mogom se chodzić wszyscy kaj, kiedy i wiela chcom
ni ino pjyrwszego maja, abo na pogrzebie z pieśniczkom i łzom.

Demokracjo je teroz dlo wszystkich, richtig wszystkim równo
a ni jak downiej było:”dlo nos wszystko, a dlo wos -no trudno”.
Trza wiela naprawić, chycić się roboty, wiela nauczyć się nowego
by wiedzieć, czamu tak je a ni ino wrzeszczeć by wrócić do starego.

Mondrzy ludzie godajom, że trza napisać konstytucjo ganc od nowa
przez ludzi co nie som chorzy na filipinka, ni boli ich głowa
ani kolano, co wiedzom, że mo być napisano prosto, jasno tak,
by żoden ni mogł jej tłumaczyć na łopak, tak jak chce,tak czy siak.

Wedle mnie sondy som aż za wolne, trza czakać dwa abo trzi roki
zanim się weznom do roboty i zacznom myśleć jakie wydać wyroki
chyba, że trza załatwić coś gibko dlo rzondzoncej partii czy kumpli „racji”,
nie godom już o roztomańtych przekrentach, złodziejstwach, reprywatyzacji.

A o tej ludowej demokracji co się chyba śni naszej Pani Zosi,
o kierej się uczyła za ruskich czasów i teroz jom wszystkim głosi
musi wiedzieć, że demokracja od greckich czasów je jedna, ani zielono
ani inkszo, ale krzyżyk wyborczy – może być pomazany na czerwono.

Wodzisłąw Śl. 21.10. 2017 r. Szkrobok.