cytaty na Boże narodzenie Z okazji Świąt Bożego Narodzenia składamy naszym członkom,przyjaciołom,darczyńcom rodzinnego ciepła i spokoju przy wigilijnym stole.Niech nowo narodzony Chrystus napełni nas wszystkich prawdziwą radością i wiarą.

poradnik2 Wilijne wspomnienia starzyka.

Jakech był małym bajtlem, co to wiela razy za balem lotoł,
dwom dziołchom w jedyn warkocz długie ich włosy splotoł,
robił rozmaite gupoty, czynsto takie, że się wszystkie starki boły,
dycki mie djoboł kusiył by se jeździć na krowach co w oborze stoły.

Była już późno jesień, mróz, wichura, zima śniegiem za kark wieje,
wszyscy już wieczerzo zjedli, dobytek obrzondzony a jo myśla co sie z krasulą dzieje.
Czy se leży wygodnie na słomie, czy stoi, źre jeszcze siano a łogonem goni muchy,
czy też se miendzy sobom godajom, bo takie mnie od starzyków doszły słuchy.

Musza obejrzeć, czy to rychtyk prowda, czy tak ino starzyki godajom
a nas małych bajtli durch cyganiom i za gupich gupków majom.
Długoch nie czekoł. Kej już starzyki zaczli fest chrapać
wylozech z izby boso by laciami w podłoga nie klapać.

Wlozech cicho do obory, lampy nie rozrzygom, zawiyrom dźwiyrze bo zima leciała,
ida, ale nie słysza by zwierzynta godały, bez to żech wloz na świnia co se leżała
pod kotykiem. Ta zaczła kwiczeć, przewróciła mnie do gnoja, loce po oborze,
krowy zaczły muczeć, kokot pieje, świnie piszczom aż je słychać na dworze.

Nogle światło sie rozświyciło, w drzwiach stoi starzyk z krykom na złodzieja.
„Synku” godo, „jo ci ta koszula krykom wypiera jak ci pora razy niom wleja”.
„Starzyku, jo chcioł ino wiedzieć czy krasula i ten dobytek cołki
richtik godajom miendzy sobom, czy to ino starych bery bojki”.

Starzik pociep kryka, chyciył mie zmazanego, umył, położył spać a od rana,
jakech sie ino obudziył, doł mi śniodanie, pogłoskoł i wzion mie na kolana.
Terozki dostana lyjty za cołko moja gupota. „Starziku, jo chca wszystko naprawić”
zaczonech godać, ale starzyk durch sie śmioł, pokrencił głową i tak zaczon prawić.

” Wszystko to je richtik prowda co starzy ludzie od lot o zwierzyntach godajom,
musisz ino wiencyj wiedzieć kiedy, co i jak, w jakim jenzyku one rozprawiajom.
Kozy beczom, psy szczekajom, a ryby po swojymu godajom, ty tego nie umisz
ale jak sie bydziesz dobrze uczył, to na starość ich wszystkich zrozumiysz”.

Wodzisław Śl. 15.11.2014 r. Szkrobok.

Adwent rozpoczyna nowy rok kościelny. Jest on pełnym tęsknoty oczekiwaniem na Boże Narodzenie, na przyjście Chrystusa. Adwent to okres oczyszczenia naszych serc i pogłębienia miłości i wdzięczności względem Pana Boga i Matki Najświętszej.Nasze Stowarzyszenie zachęca do zakupu wieńcy adwentowych własnoręcznie zrobionych przez naszych członków.Pozyskane datki przeznaczone będą na opłacenie transportu łóżek rehabilitacyjnych.

1385638294.

 

 

„Nowoczesny ,polski europejczyk”.

Ponieważ geje i lesbijki są akurat na topie
więc się w babę przemień drogi chłopie.
Dzięki gender płeć wybierać możesz sobie
będąc raz chłopem, raz babą w jednej osobie.
Zależnie od chęci, okoliczności bądź sytuacji
będziesz towarzyszył do śniadania, obiadu czy kolacji.
Rano możesz pracować jako sekretarz ministra w biurze,
wieczorem z przyjemnością tańczyć w lokalu na rurze.
W nocy, w zależności od zmęczenia czy pory roku
możesz sypiać na brzuchu, plecach lub na boku
czy to prawym, czy lewym, z kimś czy z nikim,
ważne, byś był „wyzwolonym” europejczykiem.

Marzec 2015 r. Szkrobok

Pierwotniaki.

Długo nad tym medytuję,
czasem aż drapię się w czółko,
wiem na pewno, że świat jest okrągły
ale czy wszystko musi kręcić się w kółko?
Czy życie na ziemi od jego stworzenia
ciągle się rozwija i na lepsze zmienia ?
Świat rzekomo teraz piękny, wspaniały, nowy
a mnie ciągle jedna myśl nęka, przychodzi do głowy.
Wciąż dumam nad tym, wciąż na rozdrożu,
gdzie powstało życie – na lądzie, w powietrzu, w morzu ?
Na ile prawdziwe, na ile fałszywe są różne teorie np.Darwina
Czy życie i świat kręci się w kółko czy tylko się zmienia ?
„Pantarei”, wszystko jest płynne mówił filozof grecki,
wpierw była nagość, potem skóry, tkaniny, różne kiecki
i tu właśnie -o ironio, los jest już taki
świat zakręca koło, do głosu dochodzą znów pierwotniaki.
Dawniej kobieta do wody wchodziła prawie że ubrana,
niedawno zrzuciła ciuchy obnażając piersi i kolana,
teraz na plaży znów pierwotniak hasa –
plaża dla nudystów, wszyscy na golasa.
Z dziedziny mody podam jeszcze przykład drugi.
W barchanach tańczono poloneza, w majtkach „woogie –boogi”,
w figach zaczęto już tańczyć twista, rock and rola,
teraz dzieci w stringach chodzą do przedszkola.
Za niedługo zrzucą i te sznurki między pośladkami
i z szalonego postępu będziemy znów „Adamami”.
Będziemy znów jak te plemiona co w dżungli siedzą,
i o naszym rzekomym „postępie” nic, lub niewiele wiedzą.
My zaś jesteśmy na dobrej drodze do samozagłady.
Uśpijmy dzieciaki, rodziców bo utrzymać ich nie damy rady,
sami się realizujmy, rodzina, wspólnota, to tylko stare dzieje,
teraz nowy świat tworzyć mają lesbijki i geje.
Śmiesznością jest wiara w Boga, przeżytkiem morale,
miłość, litość, odpowiedzialność, honor, ojczyzna -niepotrzebne wcale.
Teraz trzeba wolności, równości, braterstwa w takim zakresie
który nam dobrobyt, seks i swobodę na co dzień niesie.
Tym więc udowadniam, że świat i życie kręci się w koło.
Niedługo z naszej głowy pozostaną usta i włochate czoło,
będziemy znów jak te małpy co rozum mają nijaki,
jeśli dalej będą rządzić nami niedorozwinięte pierwotniaki.
Więc złączmy siły, myśl mądra niech wytycza nam kierunek,
Ludziom trzeba pomóc, pośpieszyć na ratunek
zanim zginą w obłudzie szerzonej przez tępaków
co z ludzi chcą zrobić bezmyślną masę pierwotniaków.

2003r. Szkrobok.

„Who is who”.

Mam krótkie pytania, w zasadzie mały test.
Czy jeszcze wiemy kto kim był, kim teraz jest?
Czy nawet o sobie wiemy gdy nam czas szybko leci
jak i skąd w dobie „gender”wzięły się nasze dzieci?

Żyjąc w czasach gdy wszystko człek zmienić może
każdy człowiek znaczy wiele, nie tylko pan na dworze.
Zmienić może nazwisko, imię, pochodzenie i dowód,
jak potrzeba- zmienią twarz, opinię a nawet rodowód.

Zmienić można wszystko, myśli i przyzwyczajenia
tylko twej duszy nie zmienią, na to metody nie ma.
Gdy narodziłeś się człowiekiem, gdy chcesz – nim zostajesz,
ale od ciebie zależy czy egzamin z człowieczeństwa zdajesz.

Dziś jesteś Alkiem, Bolkiem, Stefanem czy Bronkiem.
Od ciebie zależy czy nim zostaniesz przed ostatnim dzwonkiem
który każdemu, czasem nagle, niespodziewanie w życiu wybija.
Staraj się być „Człowiekiem”, człowieczeństwo nigdy nie mija.

Marzec 2015 Szkrobok

„ Kelnerzy”.

Zawód to powszechny, z założenia zacny, znany już w starożytności
w którym mieszają się wierna służba, z czynami zwyczajnej podłości.
Kelner, to nie tylko ten co podaje z uśmiechem i ukłonem do stołu
zupę, kawę, ostrygi, wina, kawiory, pieczeń z jagnięcia czy wołu
ale często jest to człowiek – co od wieków się nie zmienia-
dbający o siebie, na niecnych usługach, pozbawiony sumienia.
Czasami jednak się zdarzy, jak ryk jelenia w leśnej głuszy,
że myślącego, uczciwego kelnera, też zwykłe sumienie ruszy.
Wtedy afera, wśród rządzących zamieszanie, wielkie poruszenie,
kto, co, jak ośmielił się naruszyć nasze dobre imię, nasze mienie.
Kto ośmiela się wyjmować spod dywanu nasze przekręty, podłości,
zniszczymy ich wszystkich a na śmietnik wyrzucimy ich kości.
Znane są przykłady z starożytnego Egiptu, Grecji, Rzymu
gdzie truciznę podano Kleopatrze, Senece a nawet choremu
Klaudiuszowi którego otruł osobisty medyk- przyjaciel cezara-
to historia która się powtarza, jest stale obecna, młoda -nie stara.
Pamiętać trzeba jednak, by oddać sprawiedliwość kelnerowi, fakty znane,
że często wykonuje „prośby”, rozkazy „innych” nawet królom wydane
a że taka historia jest prawdziwa i nie jest od życia oderwana
wspomnę tu prośbę Herodiady o głowę na tacy Świętego Jana.
W ostatnich latach zakresy i sposoby- kto chce, niech nie wierzy-
uległy znacznemu rozszerzeniu i nie tylko prawdziwi kelnerzy,
ale ludzie uczeni, wydawałoby się zacni, mądrzy, nie jakieś nieuki,
dzieci z zacnych rodów, czasem ich rodziny, czasem nawet wnuki
stają się współpracownikami, twórcami układów a nawet mafii
działając w niej na tyle , na ile jest zdolny, na ile potrafi.
Jedni trują jak dawniej skazując ofiary na straszne męki
czego przykładem może być choćby morderstwo Litwinienki.
Inni zabijają na ulicy, w domach, przed domem w korytarzu,
zabijają w jasny dzień, nocą, wieczorem w ciemnym garażu.
Tak serwowane są w zasadzie pojedyncze dania
gdzie tylko kilku kelnerów służy do ich wykonania.
Na większych „przyjęciach”, rośnie ilość wysokich rangą wykonawców
poprzez różne komitety do podłych, bezwzględnych, zimnych oprawców
którzy realizują przygotowane, szczegółowe plany zbójeckie
w tym międzynarodowe, polskie, syryjskie a nawet radzieckie.
Szef zakładu decyduje co i kiedy ma być podane przez kelnerów,
czy trzeba wybrać kosztowne, nowe metody, czy użyć starych znów.
Czy w drinku, czy w lufce, w teatrze, rzece, lotnisku czy w domu,
wybór dań jest ogromny, serwowany zaś bez pardonu.
Znając „knajacki” język, miast być „żulem” pod budką piwa
wśród przyjaciół kelnerów na inteligentnego człowieka się zgrywa.
Ty zaś narodzie w wierze i uczciwej pracy chowany
zostaw wszystko i wyjeżdżaj tam, gdzie jeszcze grają „tam-tamy”.
Być może, choć naprawdę rzadko w to już ktoś wierzy,
żyją tam jeszcze, pracują nieskorumpowani, uczciwi kelnerzy.

Czerwiec 2014 r. Szobokrk.

Kryzys Donka.
Puk, puk, słychać z oddali łagodne w drzwi stukanie.
Nikt nie zwraca uwagi, wszyscy się bawią i panowie i panie.
Wesoło krąży paradny korowód uśmiechniętych twarzy
którym objęcie dożywotnich stanowisk tak bardzo się marzy.

Puk, puk, puk, wzmocnione w drzwi silne uderzenia
nie robią na bawiącej się ferajnie żadnego wrażenia.
Lecz pukanie w jakieś mocne kopnięcia się zmienia,
„Jacku, podejdź do drzwi i powiedz, że nas tu nie ma”.

Jacek przez dziurkę zerka i nie przychodzi mu do głowy,
że widok przysłania mu założony wcześniej wieniec laurowy.
Wszystko jest dobrze, w porządku, relacjonuje swe posłanie,
jesteśmy na zielonej wyspie, bawmy się najdroższy mój panie.

Hałas się zwiększa a grzeczne dotychczas pukanie
coraz bardziej się nasila, zmienia się w groźne łomotanie.
Stanę przy drzwiach, mówi Donek, i nie wpuszczę dziada,
drzwi są zamknięte, idź gdzie chcesz, tutaj trwa moja biesiada.

Ustało pukanie, cieszą się wszyscy lecz w tym momencie łomot wielki,
to tylko samolot, strzelają korki szampana z ruskiej butelki.
Teraz dopiero szczęśliwy, wesoły bal rozkręcać się zacznie
lecz Donek niespokojnie wkoło zerka, patrzeć zaczyna bacznie.

Coś mi się tu nie zgadza, tam gdzie była kopalnia – zasypana dziura,
gdzie elektrownia, huta, fabryka, cementownia gdzie dymu była chmura,
gdzie się podziały stocznie, statki rybackie co łowiły dorsze a nawet śledzie
teraz wszędzie pełno bezrobotnych widać, chyba dobrze się im wiedzie.

Pójdę na wieś, sprawdzę co słychać, z której strony wiatr wieje.
Popatrzę czemu zamknięte szkoły, sklepy, co na zielonej wyspie się dzieje.
Wreszcie zniknęły drewniane chałupy, strzechy i chłopskie fury,
wzdłuż dawnych ulic stoją nowe banki, Biedronki i różne Carrefoury.

Przepiękny widok, aż dech w piersi zapiera, serce łomocze.
Skończyła się autostrada, stoją maszyny, wkoło tylko pobocze
rozkopanej drogi przez wieś w której życie dawniej tętniło.
Zostało parę starców a młodzi ludzie kraj zamieszkania zmieniło.

Co się dzieje, w mieście nie pracują, na wsi stare dziadki,
kto będzie spłacał moje długi, od kogo ściągnę olbrzymie podatki
by płacić moim sługom, klakierom i całej tej krzyczącej hołocie
co o pracę i chleb dla rodziny woła, stojąc głodna w grząskim błocie.

Jest, jest, krzyknął Donek widząc dużego, potężnego grubasa,
to wzór moich marzeń, model, jak sześciolatków pierwsza klasa.
Kim jesteś, pyta Donek mocno zdziwiony. Jestem kryzys którego karmiłeś,
a w Polsce jestem, bo wszedłem i rządzę za ciebie, gdy ty się piłką bawiłeś.

Wrzesień 2013 r. Szkrobok.

1349955434 Chlebowe paciorki różańca.
„Alfa” – to początek wszystkiego,
to Słowo co Ciałem się stało,
to miłość i zbawienie, które nie robiąc nic złego
wywyższone na krzyżu, za nas umierało.

Od krzyża na łańcuszku stoją jak straż
paciorki wiary, nadziei, miłości i Ojcze Nasz.
Przesuwają się powoli między palcami rąk
ogarniając myśli, usta, serce, coraz większy krąg.

Zawieszonych na łańcuszku jest paciorków wiele,
Dwadzieścia tajemnic z Ojcze Nasz na czele.
Wszystko kończy się znów u krzyża stóp.
„Omega”- koniec. Czy naprawdę? Czy już tylko grób?

A zmartwychwstanie, wniebowstąpienie i zesłanie Ducha
to pewność, że Bóg twej modlitwy słucha
gdy prosisz choć o pajdkę chleba razowego,
o chleb powszedni dla siebie i dla bliźniego.

Chrystus myśli o tobie w tajemnicach różańca,
poświęcił swe życie dla ciebie – swojego wybrańca.
Więc abyś i ty mógł za Nim pójść do nieba
dla bliźniego dobrym jak chleb, być trzeba.

02.01.2003